Uroczysta sesja sejmowej Rady Ochrony Pracy Drukuj
(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)
Wpisany przez Redaktor   
Piątek, 26 Kwiecień 2013 17:13

26 kwietnia w Sejmie odbyło się uroczyste posiedzenie sejmowej Rady Ochrony Pracy na temat badań okoliczności i przyczyn wypadków przy pracy oraz kontroli skuteczności stosowania środków im zapobiegających. Sesja stanowiła część obchodów Międzynarodowego Dnia Pamięci Ofiar Wypadków przy Pracy oraz Chorób Zawodowych. Gościem posiedzenia był m.in. Przewodniczący Forum Związków Zawodowych Tadeusz Chwałka.

Według danych Państwowej Inspekcji Pracy, w 2012 r. inspektorzy pracy zbadali przyczyny 1,8 tys. wypadków przy pracy, w których poszkodowanych zostało ponad 2,1 tys. osób, w tym 332 poniosło śmierć, a 724 doznało ciężkich obrażeń ciała. Dominowały przyczyny ludzkie wypadków (np. niewłaściwe zachowanie pracownika) - 47 proc., organizacyjne (np. brak nadzoru nad pracownikami) - 41 proc. oraz techniczne (np. zły stan techniczny urządzeń ochronnych) - 11 proc. W ubiegłym roku inspektorzy PIP przeanalizowali blisko 7,5 tys. dokumentacji powypadkowych u ponad 2,2 tys. pracodawców, zatrudniających łącznie 423,8 tys. pracowników. Najczęściej występującą nieprawidłowością w postępowaniach powypadkowych w 44,6 proc. skontrolowanych zakładów było nieustalenie przyczyn lub ustalenie tylko ich części.

Międzynarodowy Dzień Pamięci Ofiar Wypadków przy Pracy oraz Chorób Zawodowych jest obchodzony od 1997 r. w ponad 70 krajach świata. O udziale Polski w tej inicjatywie mówi  uchwała Sejmu z 2003 r., ustanawiająca 28 kwietnia Dniem Bezpieczeństwa i Ochrony Zdrowia w Pracy. W ten sposób izba pierwsza polskiego parlamentu zwróciła uwagę na konieczność stałego, kompleksowego działania zmierzającego do poprawy bezpieczeństwa i ochrony zdrowia pracowników.
Jak przypomniał w swoim wystąpieniu Przewodniczący FZZ, 28 kwietnia, obchodzony jest jako Światowy Dzień Bezpieczeństwa w Pracy. Stanowi on okazję do kolejnej analizy przyczyn, zastanawiania się co zrobić, by wypadków, szczególnie tych tragicznych, było jak najmniej.

„Warto jednak zaznaczyć rzecz podstawową: tylko wspólne działania zarządów firm i pracowników mogą stworzyć solidne i trwałe podstawy do stworzenia bezpieczeństwa w miejscu pracy. Rosnąca złożoność procesów technologicznych, zatrudnianie pracowników tymczasowych, częste rotacje ludzi bez odpowiedniego doświadczenia, starzejące się społeczeństwo, które musi pracować dłużej - to wszystko czynniki powodujące wzrost ryzyka, zmuszające obie strony stosunku pracy, ale także rząd, do podejmowania działań ograniczających społeczne koszty tych zjawisk” - mówił Tadeusz Chwałka. Wskazał badania przeprowadzone przez firmę DuPont wśród liderów i menedżerów 300 wiodących firm w całej Europie. W Polsce badaniami zostało objętych 50 firm, głównie przemysłowych. Aż 84 proc. polskich pracodawców uważa, że urazów, jakich doznali pracownicy, nie można było ​​uniknąć. Natomiast np. w Hiszpanii takiej odpowiedzi udzieliło tylko 4 proc. pytanych.

Przewodniczący Forum zaznaczył, że oczywiste wydaje się, iż polscy przedsiębiorcy powinni jak najszybciej zrozumieć, że bezpieczeństwo pracy musi być zapisane w misji i wizji firmy. Konieczne jest zrozumienie, że bezpieczeństwo nie jest kosztem, lecz inwestycją, gdyż jego poprawa prowadzi do wzrostu wyników finansowych firmy. Uwzględnienie bezpieczeństwa w strategii firmy, umożliwi jej osiągnięcie wzrostu w sferach i ludzkiej, i finansowej.

„Co roku w Unii Europejskiej 5500 osób ginie w wypadkach przy pracy. Około 150 tys. osób umiera z powodu chorób zawodowych. Odszkodowania z tych tytułów sięgają dziesiątków miliardów euro. W 2012 r. stanowiły one 4 proc. światowego PKB. Polska należy do krajów o najwyższych współczynnikach wypadkowości, zwłaszcza w rolnictwie, budownictwie i przetwórstwie przemysłowym. Roczne koszty wypadków przy pracy przekraczają 2 mld zł” - mówił Przewodniczący Forum.

Zauważył, że rok 2013, to ostatni rok realizacji II etapu wieloletniego programu „Poprawa bezpieczeństwa i warunków pracy”. Jego celem jest m.in. ograniczenie liczby osób zatrudnionych w warunkach narażenia na czynniki niebezpieczne i szkodliwe dla zdrowia i życia. Jest to kwestia bardzo istotna, także z punktu widzenia systemu emerytalnego. Pamiętamy przecież, że realizowany jest system emerytur pomostowych, mających wygasający charakter i, jak podkreślał ostatnio w zespole Komisji Trójstronnej jeden z wiceministrów pracy, rząd nie zamierza od tego wygasającego charakteru odstąpić. Może zaś być on realny tylko wtedy, gdy wskutek działań pracodawców, postępu technologicznego, lepszej prewencji, będzie malała liczba stanowisk i zawodów, w których praca wykonywana jest w warunkach szkodliwych dla zdrowia i życia ludzi.

„Pracownicy nie dostrzegają istotnych zmian na lepsze w tym zakresie. Często spotykają się wręcz z tłumaczeniem, często powtarzanym przez obecnych polityków i pracodawców, że w kryzysie nie ma środków na inwestowanie w bezpieczeństwo, w dodatkowe usprawnienia. Słyszą, że alternatywą dla takich działań mogą być: brak podwyżek pensji, dalsze zwolnienia, a może nawet upadek firmy” - mówił Tadeusz Chwałka. W efekcie, jak podkreślił, według danych GUS, pracujący w Polsce są wciąż bardziej narażeni na choroby zawodowe i problemy zdrowotne związane z pracą niż pracownicy w innych państwach Unii Europejskiej. W 2011 r. stwierdzono u nas 2562 nowe przypadki chorób zawodowych, związane z czynnikami fizycznymi, chemicznymi, uciążliwościami związanymi ze złą ergonomią. Tymczasem, choćby w materiale przygotowanym przez Radę na dzisiejsze odchody, wyraźnie zapisano, że „spowolnienie gospodarcze nie może prowadzić do zaniechania działań na rzecz zachowania życia i zdrowia w pracy przez opracowanie i wdrażanie innowacji technicznych i społecznych”.

Również, jak argumentował Tadeusz Chwałka, nowa strategia Unii Europejskiej na lata 2013-2020 za priorytet uznaje zmniejszenia narażenia ludzi m.in. na substancje rakotwórcze, ale także na stres w pracy czy obciążenia wywołujące choroby kręgosłupa, kończyn itp.

„Jako związek zawodowy, musimy podkreślić to, że wśród poszkodowanych niemal 90 proc. przypadków dotyczy pracowników. Reszta to zatrudnieni na innych podstawach oraz samozatrudnieni. Oczywiście całkowicie mylny byłby wniosek, że pracownicy ulegają wypadkom częściej niż np. zatrudnieni na kontraktach czy umowach o dzieło. Po prostu o nich PIP ma okazję się dowiedzieć, gdyż pracodawca ma obowiązek zgłaszania tych zdarzeń. Nie obejmuje on już jednak stale rosnącej, a dochodzącej w Polsce już do ponad 1 mln (informacja Głównego Inspektora Pracy), liczby zatrudnionych na umowy o dzieło lub zlecenie (jest to wzrost o 36 proc. w stosunku do 2011 r.), czy podobnie rosnącej liczby samozatrudnionych. Nie można też zapominać o pracownikach tymczasowych, zatrudnianych przez agencje pracy tymczasowej czy pracujących „na czarno” - mówił Przewodniczący FZZ. Jak zaznaczył, na jeszcze inny problem wskazują statystyki dotyczące wydarzeń powodujących wypadki przy pracy. Według GUS, w 2012 r. najczęściej były to: utrata kontroli nad maszynami (ponad 23 proc. wypadków) takimi jak pilarki, frezarki itd. Jeśli wziąć pod uwagę, że w Polsce w zasadzie zlikwidowano szkolnictwo zawodowe czy tzw. dualne, dające uczniowi możliwość praktycznej nauki zawodu, to przyczyny te wydają się oczywiste. Do tego należy dodać fakt, iż 25 proc. ulegających wypadkom przy pracy to osoby do 29 roku życia. Wtedy obraz skutków braku odpowiedniego przygotowania zawodowego staje się pełny.

„Wszystkie wskazane wyżej elementy dowodzą, że problem wypadków przy pracy jest ściśle powiązany z innymi gałęziami funkcjonowania państwa i społeczeństwa, jak: służba zdrowia, edukacja, polityka senioralna, czy w końcu wymiar sprawiedliwości” - podsumował Przewodniczący Forum.

AG