Drugi dzień pikiet związkowych - debata o sytuacji w służbie zdrowia Drukuj
(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

Drugą z debat, jakie odbyły się pod Sejmem w ramach manifestacji związków zawodowych w dniu 12 września 2013 r., była debata na temat   sytuacji w polskiej służbie zdrowia. Prowadziła ją, reprezentująca Forum Związków zawodowych, Przewodnicząca OZZPiP Lucyna Dargiewicz.

 

 

Debata została podzielona na trzy panele: system ochrony zdrowia, pacjent,pracownik ochrony zdrowia.

Maria Ochman zacytowała słowa Prezydenta L. Kaczyńskiego z 19 marca 2010 r., że „są dwie wartości edukacja i zdrowie”. Pytała o ocenę nowego systemu ochrony zdrowia z perspektywy ostatnich 15 lat. Eksperci wyjaśniali, że zawiódł sposób finansowania służby zdrowia. Nominalnie nakłady wzrosły, w 1998 r. było 18 mld, w 2009 r. było 99 mld, ale wzrastało też PKB, więc obiektywnie środków było tyle samo. Obecnie niecałe 70% z nich to środki publiczne, a 30% są – prywatne. Podkreślali, że Rząd zrobił wszystko, żeby zdrowie stało się towarem. Ludzie płacą z własnej kieszeni za dostęp do świadczeń zdrowotnych. Najwięcej płacą emeryci i renciści ( 10% środków systemu). Przypomniano, że 5 lat temu na Białym Szczycie Premier obiecał podniesienie składki na ubezpieczenie zdrowotne. Do tej pory się to nie stało.

Eksperci argumentowali, że możliwe jest w Polsce porozumienie ponad podziałami w sprawie służby zdrowia. Jest nawet konieczne. Osią tego porozumienia powinien być pacjent. Zdrowie nie jest bowiem towarem, chociaż politycy chcą aby zdrowie było elementem gry rynkowej.

W drugiej części debaty prof. Józefina Hrynkiewicz, mówiła najsłabszym elementem systemu jest pacjent. Dotyczy to przede wszystkim emerytów i rencistów i rodzin ubogich. Zaznaczała, że muszą być wyższe nakłady publiczne na system ochrony zdrowia. Potrzebne jest zbudowanie profesjonalnego systemu jakości usług zdrowotnych.

Dr Adam Sandauer zauważył natomiast, że reforma systemu ochrony zdrowia trwa już kilkanaście lat i odczucie społeczeństwa jest coraz gorsze. Ludzie czekają w kolejkach, często nie doczekują do wizyty. Zmuszeni są do korzystania z prywatnej służby zdrowia. Jest to podział na Polaków A i B. A - bogaci, których stać na to i B – biedni, którzy czekają miesiącami na wizytę.

Mówiono też o oszczędnościach NFZ wynoszących ponad 2 mld zł, a uzyskanych na lekach dla ludzi przewlekle chorych. Największe zyski są wtedy gdy nic się nie robi – dodał dr Adam Sandauer.

W części trzeciej, poświęconej pracownikom służby zdrowia, Forum Związków Zawodowych reprezentowała dr Magdalena Rycak.

Podstawowym pytaniem, jakie padło w tej części debaty było: czy pracownicy SPZOZ mogą się obawiać przekształcenia w spółki prawa handlowego? Wyjaśniono, że na podstawie art. 231 pracownicy przechodzą do nowego pracodawcy spółki handlowej. Przechodząc do nowego pracodawcy, nie wiedzą jednak, jak długo będą u niego pracować. Po kilku miesiącach dochodzi do reorganizacji, restrukturyzacji. Jest redukcja etatów, zmienia się warunki wynagradzania i premiowania, bo spółka nastawiona jest na zysk. Pozostaje tylko gwarancja płacy minimalnej, a i tę też można obejść.

Dr Rycak stwierdziła, że przepisy tworzone są z pogwałceniem podstawowych praw pracowniczych i pacjenta. Często lekceważy się prawo pielęgniarek do wypoczynku. Za parę lat nie będziemy już mówić o ochronie pracowników służby zdrowia, bo ich w ogóle nie będzie - będą tylko przedsiębiorcy pracujący tak jak dawniej, tyle że na własny rachunek.

BP, AG

 

 

 

 

Komentarze

Proszę, zaloguj się aby skomentować...